Pływanie to w opinii wielu osób sport idealny. Kardiolodzy polecają je na serce, ortopedzi na stawy, a neurolodzy na stres. Jako fizjoterapeuta bardzo często słyszę w gabinecie zdanie: „Zaczęłam pływać, bo lekarz powiedział, że to uratuje mój kręgosłup”.

I choć środowisko wodne daje nam niesamowite możliwości terapeutyczne, to pływanie jak każda aktywność fizyczna, ma swoją drugą, biomechaniczną stronę medalu. Woda odciąża stawy, ale nie zwalnia nas z myślenia o technice. Niewłaściwy styl pływania potrafi zaszkodzić bardziej, niż pomoże.

Magia wody, czyli dlaczego fizjoterapeuci kochają basen

Woda ma jedną genialną właściwość: wyporność. Kiedy zanurzasz się po szyję, Twoje ciało „waży” zaledwie około 10% tego, co na lądzie.

Dla Twojego układu ruchu to gigantyczna ulga. Stawy kolanowe, biodrowe i kręgosłup, które na co dzień noszą cały Twój ciężar, w wodzie dostają upragnioną przestrzeń. Dodatkowo opór wody działa jak idealny, bezpieczny ciężar, wzmacnia mięśnie równomiernie z każdej strony, nie generując przy tym niebezpiecznych przeciążeń.

Najczęstsze błędy na torze, które leczę w gabinecie

Woda wybacza wiele, ale do czasu. Oto trzy najczęstsze grzechy basenowe, które prędzej czy później kończą się wizytą u fizjoterapeuty:

  1. Klasyczna „żabka dyrektorska” (z głową nad wodą): To największa zbrodnia na własnym kręgosłupie. Pływanie z głową stale uniesioną nad wodą zmusza Twój kark do permanentnego, maksymalnego wyprostu. Efekt? Gigantyczne napięcie mięśni szyi, podrażnienie stawów kręgosłupa, a w konsekwencji bóle i zawroty głowy oraz drętwienie rąk.
  2. Kolano żabkarza: Styl klasyczny (żabka) wymaga specyficznego, rotacyjnego ruchu nóg. Jeśli Twoje biodra są sztywne od siedzenia w biurze, całą siłę kopnięcia i skrętu przejmują więzadła poboczne w kolanie. Po kilku treningach pojawia się ostry ból po wewnętrznej stronie stawu kolanowego.
  3. Bark pływaka: Dotyczy głównie miłośników kraula. Monotonny, powtarzalny ruch rotacji ramienia przy braku stabilizacji łopatki prowadzi do dokładnie tego samego problemu, o którym pisałem przy artykule o barku, konfliktu podbarkowego i naciągnięcia ścięgien stożka rotatorów.

Jak pływać, żeby realnie pomóc swojemu ciału?

Żeby basen był lekarstwem, a nie przyczyną kontuzji, wdroż te trzy zasady:

  • Chowaj głowę do wody: Brzmi prosto, ale dla wielu to bariera nie do przejścia. Pływając żabką czy kraulem, Twoja twarz musi lądować pod wodą, a wzrok powinien być skierowany w dno basenu. Tylko wtedy Twój kręgosłup jest w linii prostej i odpoczywa. Wydech robisz do wody, wdech nad wodą.
  • Zaprzyjaźń się z grzbietem: Jeśli nie umiesz poprawnie pływać kraulem czy żabką, pływaj na plecach. To najbezpieczniejszy styl dla początkujących. Kręgosłup jest idealnie odciążony, klatka piersiowa się otwiera (co jest świetną kontrą dla pozycji przed komputerem), a Ty nie musisz walczyć z techniką oddechową pod wodą.
  • Różnicuj style: Nie pływaj przez godzinę tylko jednym stylem. Zmieniaj pozycję ciała. Przepłyń dwa baseny na plecach, dwa kraulem, dwa z deską w rękach, pracując tylko nogami. Dzięki temu nie przeciążysz monotonnie jednej grupy mięśniowej.

Basen to fantastyczne narzędzie, które potrafi zdziałać cuda w rehabilitacji i budowaniu kondycji. Warunek jest jeden: musisz współpracować z wodą, a nie z nią walczyć. Jeśli po wyjściu z basenu czujesz sztywność w karku lub ból w lędźwiach, to znak, że Twoja technika wymaga korekty. Czasem wystarczy jedna lekcja z trenerem, by zmienić ułożenie ciała i zacząć czerpać z pływania czystą przyjemność.

mgr Jan Krupa, fizjoterapeuta

Klinika Sport-Med

tick-image